Pierwsze koty za płoty

       Długo się zastanawiałam nad całą ideą bloga. Kolejny pseudo blog, który jest jak kropla wody w bezkresie oceanu. Każdy niemal identyczny. Jednak zauważyłam, że powoli mija moda na blogowanie. Nasza internetowo-oceaniczna toń powoli dąży w kierunku morza, aby w końcu stać się jeziorem lub kałużą. Dlatego może czas trochę odświeżyć swój styl, aby przyciągnąć większą ilość czytelników. Ale o czym pisać?

  • Prywatny pamiętnik? Ale po co, od tego jest ten stary zeszyt wciśnięty za książkami. 
  • To może... recenzje? Eeee, też nie. 
  • Opisanie trudów życia żaka? Czy ja wiem... Nie wydaje mi się, żeby to było na tyle "epickie", aby je opisywać (wybaczcie, ale już w ogóle nie jestem na bieżąco z młodzieżowo-gimnazjalnym slangiem). Posty wyglądałyby mniej więcej tak: 


"4.05.2017 - czwartek - Obudziłam się, ubrałam i poszłam na zajęcia. 
Wróciłam i poszłam spać." 

Łaaał, takie emocjonujące, a posty wcale nie będą się powtarzać... (ಠヮಠ)

       To nie jest mój pierwszy blog, największy sukces odniósł "Urok Annabeth", pseudo powieść, fan fiction z uniwersum Harrego Pottera. Mogłabym do niego wrócić, ale czegoś mi brakuje. Tylko jak to się nazywa... A tak - weny. Po skończeniu liceum stałam się jak wyżymana szmata - niby jeszcze jestem delikatnie nasiąknięta pomysłami, ale to za mało, żeby umyć okno na świat kreatywności.

       Doszłam do wniosku, że będę pisać co akurat siedzi w mojej głowie - czy to będzie ciekawe wydarzenie w ciągu dnia, jakaś myśl, krótkie opowiadanie, a może i dłuższe w kilku, kilkunastu częściach. Mogą się pojawiać zdjęcia, coś ala kursy, recenzje książek i filmów. Takie misz-masz. Z czasem będzie wiadomo na czym się skupić a od jakich pomysłów odejść.

       Więc nie pozostało mi nic innego jak tylko życzyć Tobie mile spędzonego czasu na tym blogu i do zobaczenia przy następnej okazji.

Komentarze